piątek, 28 września 2012

14 - "Two Perspectives"





CLARIE***

Usiedliśmy na ławce, niedaleko jeziorka w parku. Ja cały czas byłam roztrzęsiona. Cicho jeszcze łkałam, a nieznajomy przytulał mnie do siebie. Siedziałam mu na kolanach.
Przestawałam płakać, i czułam tylko, że niedawny potok łez drażni moje oczy.
- Już lepiej? - Odezwał się nieznajomy, podając mi butelkę wody. Kurde, skądś znałam ten głos.
I wtedy spojrzałam mu w oczy. Jasna cholera! Przecież to Niall Horan. Że też wcześniej nie zauważyłam, przecież jestem Directionerką. Ale miałam tyle łez w oczach, że nie miałam szans na ocenienie kim ten gościu jest.
- Tak, już.. le.. lepiej mi. - Wydukałam.
- To dobrze.
Wypiłam łyk wody, i nagle zdałam sobie sprawę, że to nie jest Niall z 1D. To zwykły Niall. Zakrztusiłam się wodą, i znowu łzy zaczęły mi cieknąć po policzkach. Załkałam.
- Boże, co się stało? - Usłyszałam głos chłopaka.
Co się stało? Właściwie sama nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Z jednej strony, bolało mnie serce, i było mi niesamowicie smutno, ale z drugiej spotkałam chłopaka z moich marzeń. Kogoś, przez kogo płakałam w nocy, kogoś kto był w moim sercu chociaż nie wiedział o moim istnieniu, kogoś komu zawdzięczałam tyle z mojego życia.
- Nie nie, nic... Po prostu coś mi się przypomniało. - Ogarnęłam się. - Ale już jest okey.
- Na pewno?
- Tak.. tak. - Otarłam rękawem wilgotne oczy, i spojrzałam na Niall'a. - Już nie będę płakać. Obiecuję. - Uśmiechnęłam się blado.
Spojrzał na mnie zatroskanymi oczami.
- Teraz powiesz co się stało?
- Ja... Dobra. - Westchnełam. - Pokłóciłam się z przyjaciółką. Wiem, ze możesz uważąć że to banalna sprawa, ale ona jest kimś bardzo ważnym. Wiedziałam, że zawsze mogę na nią liczyć, aż do teraz.
- Nie uważam, że to banalna sprawa. A o co Wam w ogóle poszło?
- O to, że... - Nie wiedziałam jak to powiedzieć. Że co? Że miała do mnie pretensje o to że lubię zespół w którym on gra?-  Nie lubię jej nowego chłopaka.
W pewnym sensie nie kłamałam. To co mówiłam, było prawdziwe. Milczał.
- Przepraszam Cię. Nie chcę Ci zajmować wolnego czasu. Pójdę już. - Powiedziałam.
- Nie spokojnie. Wyszedłem się tylko przejść, bez konkretnego celu. Nie idź. - Chwycił moją rękę. - Jejku dziewczyno, ale masz lodowate ręce.
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że stoję w samej bejsbolówce, i bluzce na ramiączka, a na dworze jest zimno, jakby co najmniej była zima. Włożyłam dłonie pod pachy, i usiadłam z powrotem na ławkę.


BONNIE ***

Podkuliłam kolana pod brodę, i włożyłam pomiędzy je ręce. Co ja najlepszego zrobiłam? Nie powinnam tak jej tego wygarniać. Nawet jeżeli  było prawdą to co powiedziałam, to ona nie powinna się o tym dowiedzieć w taki sposób.
Człowiek w złości, mówi za dużo niepotrzebnych słów, których nierzadko później żałuje. Tak było w tym przypadku. Tak naprawdę, to zabrakło mi argumentów, bo w głębi serca wiedziałam, że Clarie ma rację. Odkąd przyjechałam do Londynu, ani razu nie dałam znaku życia Smith'owi. Ba! Nawet o nim nie pomyślałam. Czułam, jakbym się właśnie tu urodziła. Jakbym nie miała styczności, z Los Angeles. Miałam wrażenie, że to wszystko działo się w innym życiu. Albo był to wpływ tego magicznego miejsca, albo jeszcze nie do końca zdążyłam w to wszystko uwierzyć.



Hey! Kurcze, to nie jest takie łatwe prosić Was o komentarze, lub chociaż opinię. Ale proszę, jak widzę ile odwiedzin ma jeden wpis, a komentarzy trzy razy mniej, to mi smutno. Proszę, piszecie że się podoba, a jednak opinii nie ma... ): Proszę.. P.S. Zmieniam postać rzeczy, a ponieważ nie mam kontaktu z tym drugim kontem na fb, to zakładam, że nikt z fb tu nie zagląda. Nie mogę juz powiedzieć, że blog będzie o Zayn'ie. To się okaże.