
Myślałam, ze skoro poszli się zabawić to WSZYSCY. Jednak moje przypuszczenia znowu mnie zawiodły.
Weszłam do salonu, i zauważyłam Niall'a i Clarie siedzących na kanapie, i oglądających coś w TV. Oboje wyglądali na złych. Nie wiedziałam co się dzieje. Spojrzałam zaskoczona na Hazzę, ale ten też był zaskoczony ich minami.
- Ej. Wszystko w po...- Zaczęłam ale urwałam, ponieważ Clarie wstała, i szybkim krokiem wyszła z pokoju.
Poszłam za nią, i gdy znalazłyśmy się w korytarzu, postanowiłam znowu spróbować.
- Hej Clarie, co się stało? - Zapytałam.
- Później. - Szybko ucięła rozmowę, szybko spoglądając na coś, lub kogoś znajdującego się za mną. Odwróciłam się. Stał tam Harry. Cały czas miał zdziwioną minę.
- Niall nie pożegnasz się z koleżanką?- Krzyknął po chwili , patrząc jak Claire chwyta klamkę.
Ale blondyn tylko prychnął, i czmychnął po schodach na górę.
Spojrzałam zaskoczona na Styles'a. Ten pokręcił głową, i powiedział bezgłośne "Nie rozumiem".
Miałam już ruszyć za przyjaciółką, ale chłopak chwycił mnie za rękę.
- Bonnie, daj spokój. Niech ona ochłonie. Pewnie pokłócili się o jakąś pierdołę, jak zwykle. Jutro znowu się pogodzą.
- No... okey.. W sumie to mogę jeszcze jeszcze zostać, jeżeli to nie problem.
- Co ty gadasz?! Oczywiście zapraszam. Niestety będziemy tylko ty i ja, bo jak widać Horanek do nas nie zejdzie, a inni są w klubie, więc...
- Nie ma sprawy. I tak nie mam ochoty na nic wiesz... głośnego, i krzykliwego. Trochę spokoju dobrze nam zrobi. Bo wiesz, jak oni by tu byli... to byłoby chyba niemożliwe.
Harry przytaknął, i ruszyliśmy w stronę salonu.
***Z perspektywy Harry'ego
Patrzyłem na nią bezgłośnie. Była taka piękna, taka... taka... niesamowita - to chyba dobre określenie. Mógłbym tak siedzieć, i podziwiać ją godzinami. Pewnie nigdy by mi się to nie znudziło. Szkoda tylko, że miała chłopaka. Tak, wszystkie fajne są zawsze zajęte. Ale Bonnie nie była jak wszystkie. Była absolutnie wyjątkowa. Ten sposób w jaki się poruszała, jak przerzucała włosami, jak patrzyła na mnie.
Oglądaliśmy "Pamiętnik". Leciał właśnie. Gdy doszło do finałowej sceny, zauważyłem łzy w kącikach jej oczu, które po chwili popłynęły po zaróżowionych policzkach. Mimowolnie przyciągnąłem ją do siebie, i otarłem łzy. Ona wtuliła się we mnie, kątem oka patrząc na ekran.
- To takie.... smutne, a zarazem... piękne. - Wyjąkała.
Wyobrażałem sobie, że jakimś cudem zrywa ze Scott'em, i jest ze mną. Że przytulam swoją dziewczynę, a nie przyjaciółkę. To było raczej niemożliwe w tym przypadku - ale nikt nie zabrania marzyć.
- Tak. Też lubię ten film. - Powiedziałem. Wiem, genialne.
Film się skończył, i siedzieliśmy w tej pozycji jeszcze jakiś czas. Po około dwudziestu minutach zorientowałem się, że Bonnie śpi. Ostrożnie, by jej nie obudzić, położyłem ją na kanapie, i przykryłem jakimś kocem, który był w pobliżu.
Popatrzyłem tak na nią chwilę, po czym zdecydowałem się iść do kuchni po coś do picia. Wtedy usłyszałem wibracje, wydobywające się z torebki mojej przyjaciółki. Zastanowiłem się, czy wypada spojrzeć kto dzwoni. W końcu chwyciłem torebkę i wyjąłem białego iPhone'a Bonnie. Ze zdjęcia spoglądał na mnie uśmiechnięty Scott. Szybko nacisnąłem "Odrzuć". Zauważyłem również 5 smsów. Niestety telefon był zabezpieczony kodem, którego nie znałem. Jeden z nich zaczynał się Bonnie! Gdzie jesteś? Czekam już 10 minut? Czemu nie... reszty nie dane mi było zobaczyć. A spierdzielaj debilu! Ona czekała na ciebie godzinę!, pomyślałem. Po czym schowałem urządzenie tam gdzie było, i zgasiłem światło.

****
Wiem... zawaliłam, długo nic nie dodawałam. Mam nadzieję, że ten rozdział przejdzie (:
//Berry
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz