***BONNIE
Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Przetarłam oczy ręką, i rozejrzałam się po pokoju, który na pewno nie był mój. Byłam przykryta jakimś brązowym kocem. Niedaleko mnie stał telewizor. Gdzieś w oddali musiała być kuchnia, bo słyszałam jak ktoś myje naczynia. Nagle mój wzrok padł na karteczkę leżącą na stoliku obok łóżka.
"Wyszedłem na małe zakupy - niedługo będę. Czuj się jak u siebie ;D
-Hazza"
Więc wstałam, i ruszyłam w kierunku dźwięku. Po chwili dostrzegłam postać, stojącą przy kuchence.
- No. Wstała księżniczka, nareszcie. Jak się spało? - Zapytał Niall, który jakby odzyskał dobry humor.
- A wiesz, ze dobrze? - Szeroko się do niego uśmiechnęłam.
- Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki. - Postanowiłam zapytać o co im wczoraj chodziło. - Ej Niall... mogę mieć pytanko?
- Jasne. Pytaj o co chcesz. - Teraz to on wyszczerzył się do mnie.
- O co wam wczoraj poszło? Pokłóciliście się czy co? Znaczy ty i Clarie? - Wiedziałam, że nie powinnam zadawać tego pytania już gdy otworzyłam usta, żeby je wypowiedzieć. Jego twarz natychmiast stężała, i spojrzał na mnie, z ogromnym... bólem? Tak. W jego oczach właśnie tak to wyglądało.
- Jej zapytaj. Może ci wyjaśni. Ja.. sorry Bonnie, ale nie mam ochoty o tym teraz rozmawiać.
Wiedziałam, że jeżeli chcę dalej mieć w nim przyjaciela, to muszę skończyć ten temat.
- Okey.. nie ma sprawy. - Szybko zmieniłam temat. - Niall słonko, powiedz mi która jest godzina?
- W pół do dziesiątej.
- A kiedy Harry wyszedł?
- Jakieś pół godziny temu. Powinien zaraz tu być. - Spojrzał na zegarek. W jego oczach nadal dostrzegałam ból. Niepotrzebnie zaczynałam ten temat.
- Och to dobrze. Umieram z głodu!
W tym momencie usłyszałam trzask otwieranych drzwi frontowych, i po chwili w kuchni pojawił się Hazza obładowany siatkami. Nie wiem dlaczego, ale tak mnie ucieszył jego widok, że gdy tylko odłożył zakupy rzuciłam mu się na szyję.
- Harry! No jesteś nareszcie! - Przytuliłam go mocno, a on to odwzajemnił. Usłyszałam jego cichy śmiech dobiegający gdzieś z góry. No tak. Był ode mnie wyższy o głowę. Wtuliłam się w jego kurtkę, która tak cudownie pachniała, i poczułam jak moje stopy odrywają się od ziemi, gdy delikatnie mnie podniósł. Teraz nasze twarze były na tej samej wysokości. Nie wiem dlaczego, ale miałam straszną ochotę go pocałować. Zaraz zaraz... Bonnie! Opamiętaj się! Masz chłopaka!
- Cześć mała. - Rozbrajający uśmiech. Gdybym stała, na pewno kolana by się pode mną ugięły. Czułam, że się czerwienię, i spuściłam głowę. Harry postawił mnie. Zza pleców usłyszałam głośne:
- Uuuuuuuuuuu. - Cała sytuacja rozgrywała się na oczach Niall'a, który był widać zaskoczony. To musiało dziwnie wyglądać.
- Och zamknij się Horan, i jedz kanapkę. - Mruknął Harry, na co blondasek zaczął się śmiać.
- Może ja was lepiej zostawię. - Opowiedział, i poszedł do salonu, po czym usiadł na kanapie. Nie włączył telewizji. Po prostu siedział, i gapił się w przestrzeń.
- Nie. - Zaprzeczyłam, i odsunęłam się od Styles'a. - Ej zrobisz mi coś do jedzenia? Zjadłabym konia z kopytami.
- Jasne, poczekaj 10 minut - Powiedział loczek, i pocałował mnie w czoło. Nigdy nie zapomnę, dotyku tych malinowych miękkich ust. Mmmmmm.....Kurde kobieto! Opamiętaj się! Scott! Myśl o Scott'cie!
Usiadłam na kanapie obok Niall'a. Nic nie mówiłam - nie wiedziałam jak zacząć. Chciałam go jakoś pocieszyć, widziałam jak cierpiał. Tylko jak mogłam cokolwiek mu poradzić, jak nawet nie wiem o co im poszło?
- Niall... Proszę.. Nie bądź taki smutny. - Odezwałam się po 10 minutach milczenia.
Nic nie odpowiedział.
- Proszę. Wydawało mi się, że się dobrze dogadujecie?
- Chyba "dogadywaliśmy" ... po tym co powiedziała, to wątpię, żebyśmy mogli to kontynuować
Więc siedzieliśmy. W ciszy. O moje uszy obijało się tylko oddalone gwizdanie Harry'ego smażącego jajecznicę. Nie czuliśmy się niezręcznie nic nie mówiąc. Było nam dobrze, tak jak było. Po prostu wiedzieliśmy, że obok jest ktoś. Ktoś godny zaufania. I może Horan'ek nie był mi w stanie jeszcze o tym powiedzieć, może jeszcze za wcześnie. Może rany jeszcze się nie zagoiły. Rozumiałam go. W ogóle z blondynkiem dogadywałam się zupełnie inaczej. Jego nie traktowałam jak chłopaka, tylko raczej jak brata. Był kimś kogo nigdy nie miałam. Znał moje sekrety. Tylko on z całej piątki wiedział dlaczego przyjechałam do UK. Nikt inny nie pytał. Zresztą... pewnie i tak bym nie powiedziała.
Wiedziałam, że pomaga mu moja obecność.Bo ja czułam to samo. Jak miałam zły humor, to zawsze szłam do niego. Sam widok tych niebieskich bystrych oczu mnie uspokajał. Czułam się bezpiecznie. Wiedziałam, ze mogę na niego zawsze liczyć. Dlatego było mi trak ciężko patrzeć na jego ból. Jezu, jego dziewczyna to będzie miała naprawdę szczęście. Dwa dni temu powiedział mi, że chyba czuje coś do Clarie. ze jest zupełnie inna jak wszystkie. Co ona mogła mu powiedzieć, że aż tak go to zraniło?
- Niall... posłuchaj. Nikt mi nie powiedział o co wam poszło, ale chcę żebyś wiedział jedno. Cokolwiek Ci powiedziała, to nie bierz tego do siebie. Ona... czasami mówi rzeczy których nie chce. I w ogóle o tym nie myśli.
- Naprawdę? - Zapytał Horan. Zobaczyłam iskierkę nadziei w jego oczach.
- Naprawdę. - Potwierdziłam, i pocałowałam go w policzek. - Nie martw się. Będzie okey, pogadam z nią.Dobra idę jeść. A ty się uśmiechnij słonko.
- Dziękuję Bonnie. Jesteś kochana. - Wstał i mocno mnie przytulił. - Naprawdę dziękuję.
- Nie masz za co głodomorku.
***
Helloł. Znowu kolejna notka, ostatnio przybyło odwiedzin, ale komentarzy ciągle bark.. ): Zlituje się ktoś? Buziaki
//Berry




ta notka jest super! czekam na następną :^)
OdpowiedzUsuń