- Ja... - Wyszeptałam. - Muszę iść.
Niall'owi zrzedła mina.
- Clarie, przepraszam. Może to było nie taktowne, ale.. no..
- Nie. - Szybko mu przerwałam. - Amm... po prostu umówiłam się z Bonnie, ona.. chce pogadać.
W odpowiedzi chłopak przyciągnął mnie do siebie, i wtulił twarz w moje włosy.
- Zobaczymy się potem ? - Zapytał.
Uśmiechnęłam się. Tak dobrze czułam się w jego towarzystwie, czekałam na ten moment od dłuższego czasu. A teraz wydawało mi się, że jak wyjdę, to stracę to wszystko. Że stracę jego. Pocałowałam go w czoło, i delikatnie się odsunęłam. Popatrzyłam w jego piękną jasną twarz.
- Jeśli tylko będziesz chciał, to jestem do twojej dyspozycji. - Powiedziałam.
- Kiedy ?
- Możesz przyjść po mnie jakoś tak o 17:00 do tego Starbucks'a na Downing Street.
- Okey. Możesz się mnie spodziewać. - Mruknął po czym wstał i chwycił mnie za rękę.
- Będę.
Schodziliśmy na dół oboje w dużo lepszych nastrojach. W holu czekała na nas cała czwórka.
- No, no. - Powiedział Louis. - Co my tu mamy ? Czyżby parę ?
- No właśnie. Co się działo w tym pokoju ? - Dodał Harry.
Wszyscy się zaśmiali. Na początku nie kojarzyłam faktów, ale po kilku sekundach przypomniałam sobie, że nadal trzymamy się za ręce. Zakłopotana zamrugałam oczami, i odwróciłam wzrok, od rozbawionych przyjaciół.
- Tak, no bo my właśnie.. - Zaczął Niall.
- Sobie rozmawialiśmy. - Dokończyłam. - To wszystko.
- No właśnie. Chłopaki spadajcie. - Horan machnął ręką w stronę pokoju. - Clarie właśnie wychodzi.
- Oczywiście, że nie będziemy Wam przeszkadzać. Na pewno chcecie pobyć... no wiecie, SAMI. - rzekł Lou z naciskiem na słowo "sami", a chwilę później cała czwórka weszła do salonu i znikła nam z oczu.
- Przepraszam Cię za nich, nie wiedziałem, że tak im odbije. - Powiedział Niall, z przepraszającą miną.
- Nie ma za co. Rozumiem.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie, i mocno przytulił. Bardzo dobrze czułam się w jego silnych ramionach.
- No dobra, to ja już idę. Pozdrów ode mnie chłopaków.
Zrobił smutną minkę, ale otworzył mi drzwi.
- Już za tobą tęsknię.
- Jeszcze nie wyszłam .- Stwierdziłam z uśmiechem. Podobało mi się to. Pociągnęłam go za rękę, i wyciągnęłam z domu. Staliśmy na ganku, i trzymaliśmy się za ręce.
- Odprowadzisz mnie? - Zapytałam.
- Jasne.
***
Weszliśmy do autobusu, który był tak zatłoczony, że ledwo się mieściliśmy.
Jazda zleciała nam szybciej niż się spodziewałam. Wyszliśmy z pojazdu i szliśmy parkiem. Zamrugałam oczami, i znowu zachwyciłam się Londynem. Dlaczego ja tu wcześniej nie przyjechałam, przecież to takie cudowne miejsce, i takie... znane. W prawdzie pamiętam jak tata zawsze w sobotę po kolacji gdy byłam jeszcze dzieckiem brał mnie na kolana, i opowiadał o przeróżnych krajach. O ich tradycjach, zwyczajach etc. Pamiętam, że cały tydzień nie mogłam się doczekać tego momentu. Były to jednak wspomnienia z wczesnego dzieciństwa, później tata zmienił pracę, i już się go tak często w domu nie widywało.
Rozejrzałam się po parku i stwierdziłam, że już go kiedyś widziałam. Nie na żywo, tylko w jakiejś gazecie, bądź w telewizji, nie pamiętałam.
I wtedy coś błysnęło.
Zamrugałam zdziwiona, po czym spojrzałam w kierunku owego błysku. Stał tam mężczyzna, miał na oko z 30 lat. Był ubrany dosyć na luzie, a w ręku trzymał duży aparat, i już podnosił go by zrobić kolejne zdjęcie. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to nam chce pstryknąć fotkę. Nagle poczułam jak Niall mocniej ściska moją rękę.
- Zaczyna się. - Powiedział, i przyśpieszył kroku.
- Co ? - Spytałam zdezorientowana.
- Rozejrzyj się. - Polecił.
Posłusznie wykręciłam głowę, i spostrzegłam jeszcze paru ludzi podobnych do faceta z apatem.
Paparazzi. Nagle Niall stanął, więc i ja to zrobiłam. Jakaś dziewczynka, miała najwyżej 7 lat, stała przed nim, i wyciągała w jego kierunku jakąś małą pogniecioną karteczkę. Chłopak wziął ją, i zapytał..
- Dla kogo ? - Zapytał z szerokim uśmiechem.
- Dla... Je.. Jenny. - Wyjąkała dziewczynka.
- Już się robi.
Wręczył dziewczynce kartkę.
- A czy.. mogłabym plosić.. o zdjęcie ?
- Oczywiście - Zaśmiał się Horan, i przytulił się do dziewczynki, a jej mama pstryknęła im zdjęcie.
Momentalnie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Po chwili podeszła do nas mama małej.
- Dziękujemy, naprawdę. Jenny jest waszą wielką fanką. To wiele dla niej znaczy.
- Nie ma sprawy. - Swobodnie powiedział Niall.
Przed nami ustawił się mały korek ludzi, którzy chcieli autograf. Stwierdziłam, że spóźnię się, więc pomachałam chłopakowi z daleka, i ruszyłam dalej, wyjmując swojego Blackberry i napisałam krótką wiadomość "nie przejmuj się mną, przyjdź o 17:00. Love ya! xx". Wysłałam, i z uśmiechem na ustach ruszyłam dalej.
***
Mam nadzieję że notka w porządku. ;D
//Berry


W porządku w jak największym porządku jest super i czekam na następną :-D
OdpowiedzUsuńCo to tak ogólnie ma być? Naucz się składni a nie. Z resztą przed znakami interpunkcyjnymi nie daję się spacji. Słoneczko proponuje się najpierw zająć się j. polskim i nauczyć się poprawnej interpunkcji a potem, zacznij pisać. Jesteś pewnie młoda, więc nie widzę tu talentu ale ćwicz dalej.
OdpowiedzUsuńOkey. Widzę, że mój blog ci do gustu nie przypadł bo nie musi.Rozumiem, z interpunkcją zawsze miałam największy problem w j.polskim. Na każdym sprawdzianie to widać.
UsuńPrzykro mi się trochę zrobiło jak to czytałam.
Ale cóż poradzę ? Lubię pisać, więc takie opinie tylko mnie motywują i pokazują nad czym mam pracować.
Dziękuję za komentarz .
//Berry
Beznadzieja ! Naucz sie pisać kretynko.
OdpowiedzUsuńWłaśnie BEZNADZIEJNY !!!!
OdpowiedzUsuń