niedziela, 10 marca 2013

24 - "Shelter"






Szłam w kierunku kuchni, ale zatrzymał mnie głos przyjaciela:
- Chciałem ją pocałować.
Zatrzymałam się.
- Co? - Powiedziałam, odwracając się do niego.
- To co słyszałaś. Chciałem ją pocałować, bo myślałem, że i ona tego chce. I gdy byliśmy już tak blisko, to.. ona mi powiedziała żebym przestał. Spytałem dlaczego. I wtedy ona zaczęła krzyczeć, że jestem flirciarzem, i że pewnie ze wszystkimi tak robię. Że ją czaruję, a potem na pewno zostawię.
- A ty co zrobiłeś? - Spytałam zaszokowana.
- A ja jej powiedziałem, że to nieprawda, i że myślałem że mnie lubi. Powiedziałem też, że jeżeli uważa mnie za takiego debila, to nie mamy o czym rozmawiać. I wtedy weszliście wy. - Wydusił to z siebie na jednym oddechu, i spuścił wzrok.
- BONNIE! - Oboje usłyszeliśmy krzyk Harry'ego z kuchni.
- Zaraz przyjdę! - Odkrzyknęłam, po czym zwróciłam się do Niall'a. - Słuchaj chłopaku, nie przejmuj się tym. Nie wiem czemu tak to ujęła, ale na pewno nie miała nic złego na myśli. .
Nie odpowiedział.
- Czy ktoś jeszcze to wie?
- No Harry. Wydusił to ze mnie wczoraj, jak zasnęłaś. Gadaliśmy chyba do drugiej w nocy.
- W takim razie chodź ze mną. Idę zjeść! - Dodałam widząc jego zdziwioną twarz.
Chwyciłam jego rękę. Weszliśmy do kuchni, i Hazza powiedział:
- No. Widać mam konkurencję. - Uśmiechnął się. Zawsze tak sobie żartowaliśmy.
Podeszłam do niego i dałam mu kuksańca z bok, biorąc do ręki tosta.
- Ogarnij się Styles. Gotowanie ci nie służy. - Po czym dałam mu buziaka w policzek. - Więc, ty wiesz o wszystkim.
- Znaczy o czym?
- No a o czym rozmawialiśmy wczoraj? - Wtrącił się Niall.
- Aaaa. No tak. I co? - Spytał loczek drapiąc się po głowie. - Zamierzasz coś z tym zrobić?
- A co ja mogę?
Usiadłam przy stole, i zaczęłam przysłuchiwać się tej rozmowie, jedząc jajecznicę.
- No nie wiem. - Powiedział Harry. - Może zawalczyć? Wyznać co czujesz?
- Tak, łatwo Ci mówić. Jakoś ty się ostatnio nie popisałeś umiejętnością wyznawania uczuć.
- Nie mam komu. - Styles wyglądał na zdenerwowanego.
- Wczoraj mówiłeś co innego.
- Niall, trzymaj język za zębami.
Wtedy poczułam na sobie spojrzenia całej dwójki.
- Tak. Niech nasz loczkowaty powie w kim się zakochał. - Wściekłam się. Nie wiem dlaczego, ale byłam wściekła.- No? Blondynka czy brunetka? Raczej blondynka, no bo w końcu ty lubisz takie puste plastiki. Pewnie do tego farbowana. Jasne to dodaje tylko sztuczności. Ale co tam? Tobie na tym pewnie nie zależy, nie? Przecież za tydzień i tak zerwiecie. No co tak patrzysz? Taki związek dłużej nie wytrzyma, i oboje to wiemy. Nie udawaj niewiniątka. Pewnie już z nią kręcisz. Mącisz jej w głowie! A potem po dwóch dniach powiesz, że masz inną na oku. Jak zawsze. Ją zostawisz ze złamanym sercem, a sam pójdziesz na balety. Bo ty nie wiesz jak to boli. Być odrzuconym przez kogoś kogo się kocha. Nie wiesz jak się człowiek wtedy czuje. Jak śmieć! Jak coś czym można się pobawić, a potem wyrzucić do kosza. - Mówiąc to coraz bardziej podnosiłam głos. - Nie wiesz jakie to uczucie!
- Wow. - Tylko tak skomentował to Niall. - Ktoś tu jest zazdrosny. - Powiedział cienkim głosikiem.
Spojrzałam na Harry'ego. Miał otwarte usta, ale nic nie mówił.
- To może ja was zostawię. Proszę porozmawiaj z nią. - Poprosił mnie Horan na ucho.
- Jasne.
Gdy blondyn już wyszedł, podeszłam do Hazzy.
- To prawda? - Zapytałam. - Masz kogoś?
- Nie. Niall tak tylko gada. Nie słuchaj go. - Był zawstydzony.
- Nie.. Ja, ja przepraszam. Poniosło mnie. Powiedz mi, nie chciałam na ciebie nakrzyczeć.
- Serio. Podoba mi się jedna dziewczyna, ale ona jest zajęta. Nie zechce mnie. - Powiedział.
Popatrzyłam mu w oczy. Nie wiem czemu, ale mi ulżyło. Łatwiej było mi przyjąć do wiadomości, że i tak z nią nie będzie. To było o wiele znośniejsze, niż możliwość, że będę się musiała z nim kimś dzielić. Mimo to, chciałam, żeby był szczęśliwy.
W gruncie rzeczy, to sama mogłabym być jego dziewczyną. Leżelibyśmy sobie, gadali, może całowali. Scott nie miał dla mnie czasu. Ciągle mu coś wypadało. A on był cały czas przy mnie. Zazdrościłam tej dziewczynie.  Strasznie jej zazdrościłam.





****
No i kolejna notka. Jest dużo odwiedzin, tylko komentarzy i opinii ciągle mało. Ale jakoś żyję. Wiem przynajmniej, że ktoś to czyta. Następny wpis powinien pojawić się przez moimi urodzinami czyli 24 marca. Postaram się wrócić do piątkowej rutyny, na ile będzie mi pozwalała na to szkoła. Wpis może być co drugi, trzeci piątek. Zobaczymy, jak to będzie.
Buziaki

//Berry



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz