Clarie wydawała mi się strasznie zdyszana, jakby przebiegła maraton.
- Jezu, ale jestem zmęczona! Daj mi wody. - Powiedziała na jednym wydechu, rzucają się na kanapę.
Poszłam do mini barku, i wyjęłam jej to o co prosiła. Usiadłam na fotelu obok niej, i zapytałam...
- A co? Poszłaś pobiegać? - W moim głosie sarkazm był mocno wyczuwalny.
Popatrzyła na mnie krzywo.
- Coś ty dzisiaj taka złośliwa?
- A jak mam być spokojna?! Martwiłam się o Ciebie! Żadnej wiadomości, znaku życia. A w telefonie włącza się poczta! - Wybuchłam, ale na Clarie to nie zrobiło wrażenia, ciągle się uśmiechała. - Takie to zabawne?!
- Nie nie o to chodzi. Po prostu muszę Ci coś powiedzieć! - Prawie wykrzyczała.
Z doświadczenia wiedziałam, że długo nie wytrzyma trzymając mnie w niepewności, więc postanowiłam jej oszczędzić.
- No dobra, już. Mów. - Przewróciłam oczami. - O tym pogadamy potem.
- Okey, więc słuchaj. - Zaczęła.- Wyszłam dzisiaj rano z hotelu, bo obudziłam się bardzo wcześnie i nie mogłam zasnąć. Szłam sobie tym parkiem, co jest niedaleko. Wszędzie było pusto, ani jednej osoby. No i ja sobie idę, i nagle widzę, że coś leży na ziemi. Tym czymś okazał się telefon. Podniosłam go i spróbowałam odblokować, żeby zobaczyć czy są jakieś informacje o właścicielu. Był zablokowany hasłem. Już miałam odpuścić, gdy telefon zaczął wibrować, i na wyświetlaczu pojawiło się "Misiek". No więc odebrałam. Była to jakaś dziewczyna, która dzwoniła z telefonu swojego chłopaka. No to ja jej powiedziałam, że znalazłam komórkę w alejce w parku, i jeżeli tylko poda mi swój adres, to mogę przyjść i jej go zwrócić. Tak też zrobiła, podała mi dokładną ulicę, i numer domu.
- I oczywiście poszłaś? - Przerwałam jej.
- Tak. Poszłam. To było niedaleko stąd. Dziesięć minut spacerkiem. Stoję przed jej drzwiami, i pukam. Nagle słyszę kroki. I wiesz kogo tam zobaczyłam?!
Pokręciłam głową.
- Danielle Peazer! - Zapiszczała z radością Clarie.
- Że słucham kogo? - W ogóle nie wiedziałam o kim ona mówi. Jaka znowu Danielle?
- O jezu.. Czy ty zawsze musisz być taka nie wtajemniczona?
- No wypraszam sobie! - Protestowałam.
- Danielle Peazer, dziewczyna Liam'a!
- Z tego twojego zespołu? Z One Direction? - Chyba kojarzyłam chłopaka.
- Tak! Słucha, no więc zaniemówiłam... - Zaczęła znowu.
- Jak to u Ciebie bywa. - Musiałam to wtrącić.
- Nie przerywaj mi! Ale w końcu ona się odezwała. Zapytała czy to ja jestem tą dziewczyną od telefonu, no i ja powiedziałam, że tak. No wiec oddałam jej komórkę, a ona zapytała się czy nie chcę wejść. No to ja weszłam, a jak! I wiesz kto tam był?! LIAM! - Wrzasnęła.
Myślałam że mi bębenki pękną.
- Cicho, bo nas wyrzucą!
Lecz Clarie kontynuowała.
- No więc elegancko usiadłam przy stoliku, na przeciwko niego, i próbowałam zachować powagę. On zapytał, jak tam u mnie, i rozmowa jakoś się potoczyła. Danielle doszła chwilę później. Dobra, koniec końców tak dobrze nam się gadało, że zaprosili mnie, jutor do siebie na grilla. Powiedzieli ze będą też chłopaki z zespołu! Horan przygotuj się, nadchodzę! Oczywiście nie martw się, zapytałam o ciebie. - Dodała szybko widząc, moją minę. - I zgodzili się bardzo chętnie, więc 'siostro'. Lepiej idź na zakupy, bo w dresach i koszuli ze Spangebob'em to ja Ci nie pozwolę tam iść!
- Muszę? - Szczerze, nie byłam zachwycona tym pomysłem.
- Tak. Obowiązkowo. - Clarie uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Okey. Zrobię, to ale dla Ciebie. - Wygięłam wargi w grymasie, który miał przypominać uśmiech.
***
Gdy pól godziny później siedziałam w fotelu, przypomniałam sobie o butelce. Wymknęłam się cicho na balkon i wykręciłam numer. Chłopak odebrał po pierwszym sygnale.
- Cześć piękna, czekałem na Twój telefon.
- Hey, co tam u Cb? - Byłam jeszcze podejrzliwa.
- A u mnie bardzo dobrze, bo zadzwoniłaś. Słuchaj, co z tą kawą?
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Przecież się nie znamy.
- Jak przyjdziesz o dziewiętnastej pod Starbucks, to mamy szanse to zmienić.
Po tych słowach rozłączył się. Nie wiem co mnie tknęło, może to wspomnienie tych oczu? Może to że zachował się jak dżentelmen? Może dlatego, że jest taki tajemniczy? Nie ważne, w każdym razie, wiedziałam, że plany na dzisiejszy wieczór mam już zajęte.


zajebisty wcongnol mnie
OdpowiedzUsuńKoooooooooooocham! *.* Cudowne. :D Jestem ciekawa jak akcja potoczy się na grillu ;3
OdpowiedzUsuńheey;) superowe opowiadnie;) czekam na kolejne rodziały;* masz talent.!;p
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam właśnie twojego bloga w sensie od samego początku i mówię ci dziewczyno masz talent! czekam na akcję jaka wydaży się na grillu <33
OdpowiedzUsuńZarąbiste! Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńKocham :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam Twojego bloga ! ; )
OdpowiedzUsuń