sobota, 1 czerwca 2013

27 - "Another Breath"








 - Ja... - Wyszeptałam. - Muszę iść.
Niall'owi zrzedła mina.
 - Clarie, przepraszam. Może to było nie taktowne, ale.. no..
 - Nie. - Szybko mu przerwałam. - Amm... po prostu umówiłam się z Bonnie, ona.. chce pogadać.
W odpowiedzi chłopak przyciągnął mnie do siebie, i wtulił twarz w moje włosy.
 - Zobaczymy się potem ? - Zapytał.
Uśmiechnęłam się. Tak dobrze czułam się w jego towarzystwie, czekałam na ten moment od dłuższego czasu. A teraz wydawało mi się, że jak wyjdę, to stracę to wszystko. Że stracę jego. Pocałowałam go w czoło, i delikatnie się odsunęłam. Popatrzyłam w jego piękną jasną twarz.
 -  Jeśli tylko będziesz chciał, to jestem do twojej dyspozycji. - Powiedziałam.
 - Kiedy ?
 - Możesz przyjść po mnie jakoś tak o  17:00 do tego Starbucks'a na Downing Street.
 - Okey. Możesz się mnie spodziewać. - Mruknął po czym wstał i chwycił mnie za rękę.
 - Będę.


Schodziliśmy na dół oboje w dużo lepszych nastrojach. W holu czekała na nas cała czwórka.
 - No, no. - Powiedział Louis. - Co my tu mamy ? Czyżby parę ?
 - No właśnie. Co się działo w tym pokoju ? - Dodał Harry.
Wszyscy się zaśmiali. Na początku nie kojarzyłam faktów, ale po kilku sekundach przypomniałam sobie, że nadal trzymamy się za ręce. Zakłopotana zamrugałam oczami, i odwróciłam wzrok, od rozbawionych przyjaciół.
 - Tak, no bo my właśnie.. - Zaczął Niall.
 - Sobie rozmawialiśmy. - Dokończyłam. - To wszystko.
 - No właśnie. Chłopaki spadajcie. - Horan machnął ręką w stronę pokoju. - Clarie właśnie wychodzi.
 - Oczywiście, że nie będziemy Wam przeszkadzać. Na pewno chcecie pobyć... no wiecie, SAMI. - rzekł Lou z naciskiem na słowo "sami", a chwilę później cała czwórka weszła do salonu i znikła nam z oczu.
 - Przepraszam Cię za nich, nie wiedziałem, że tak im odbije. - Powiedział Niall, z przepraszającą miną.
 - Nie ma za co. Rozumiem.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie, i mocno przytulił. Bardzo dobrze czułam się w jego silnych ramionach.
 - No dobra, to ja już idę. Pozdrów ode mnie chłopaków.
Zrobił smutną minkę, ale otworzył mi drzwi.
 - Już za tobą tęsknię.
 - Jeszcze nie wyszłam .- Stwierdziłam z uśmiechem. Podobało mi się to. Pociągnęłam go za rękę, i wyciągnęłam z domu. Staliśmy na ganku, i trzymaliśmy się za ręce.
 - Odprowadzisz mnie? - Zapytałam. 
 - Jasne.

***





Weszliśmy do autobusu, który był tak zatłoczony, że ledwo się mieściliśmy.
Jazda zleciała nam szybciej niż się spodziewałam. Wyszliśmy z pojazdu i szliśmy parkiem. Zamrugałam oczami, i znowu zachwyciłam się Londynem. Dlaczego ja tu wcześniej nie przyjechałam, przecież to takie cudowne miejsce, i takie... znane. W prawdzie pamiętam jak tata zawsze w sobotę po kolacji gdy byłam jeszcze dzieckiem brał mnie na kolana, i opowiadał o przeróżnych krajach. O ich tradycjach, zwyczajach etc. Pamiętam, że cały tydzień nie mogłam się doczekać tego momentu. Były to jednak wspomnienia z wczesnego dzieciństwa, później tata zmienił pracę, i już się go tak często w domu nie widywało.
Rozejrzałam się po parku i stwierdziłam, że już go kiedyś widziałam. Nie na żywo, tylko w jakiejś gazecie, bądź w telewizji, nie pamiętałam.
I wtedy coś błysnęło.
Zamrugałam zdziwiona, po czym spojrzałam w kierunku owego błysku. Stał tam mężczyzna, miał na oko z 30 lat. Był ubrany dosyć na luzie, a w ręku trzymał duży aparat, i już podnosił go by zrobić kolejne zdjęcie. Po chwili zdałam sobie sprawę, że to nam chce pstryknąć fotkę. Nagle poczułam jak Niall mocniej ściska moją rękę.
 - Zaczyna się. - Powiedział, i przyśpieszył kroku.
 - Co ? - Spytałam zdezorientowana.
 - Rozejrzyj się. - Polecił.
Posłusznie wykręciłam głowę, i spostrzegłam jeszcze paru ludzi podobnych do faceta z apatem.
Paparazzi. Nagle Niall stanął, więc i ja to zrobiłam. Jakaś dziewczynka, miała najwyżej 7 lat, stała przed nim, i wyciągała w jego kierunku jakąś małą pogniecioną karteczkę. Chłopak wziął ją, i zapytał..
 - Dla kogo ? - Zapytał z szerokim uśmiechem.
 - Dla... Je.. Jenny. - Wyjąkała dziewczynka. 
 - Już się robi.
Wręczył dziewczynce kartkę.
 - A czy.. mogłabym plosić.. o zdjęcie ?
 - Oczywiście - Zaśmiał się Horan, i przytulił się do dziewczynki, a jej mama pstryknęła im zdjęcie.
Momentalnie na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Po chwili podeszła do nas mama małej.
 - Dziękujemy, naprawdę. Jenny jest waszą wielką fanką. To wiele dla niej znaczy.
 - Nie ma sprawy. - Swobodnie powiedział Niall.

Przed nami ustawił się mały korek ludzi, którzy chcieli autograf. Stwierdziłam, że spóźnię się, więc pomachałam chłopakowi z daleka, i ruszyłam dalej, wyjmując swojego Blackberry i napisałam krótką wiadomość "nie przejmuj się mną, przyjdź o 17:00. Love ya! xx". Wysłałam, i z uśmiechem na ustach ruszyłam dalej.







***

Mam nadzieję że notka w porządku. ;D


//Berry

sobota, 11 maja 2013

26 - "Last First Kiss"








CLARIE ***

Wybrałam numer Niall'a i liczyłam sygnały.
Jeden...
Kurde, miałam nadzieję że zechce ze mną gadać.
Drugi...
Proszę... Niall odbierz.
Trzeci... 
Błagam, podnieś telefon.
Czwarty...
No weź się nie wygłupiaj.
Piąty...
HALO?!
Szósty...
Rozłączyłam się. Nie to nie. Specjalnie nie odbierał. Chciał mnie wkurzyć. Dobra, pomyślałam, muszę wziąć sprawę w swoje ręce.
Stałam przed jego domem. Przeszłam prze ulicę, i stanęłam przed drzwiami chłopaków.
Jezu, pomyślałam. Nie wiedziałam, że to będzie takie trudne. Nacisnąć domofon. Poczułam ukłucie w sercu i zdenerwowanie. No dalej. Zrób to, kazałam sobie. Nie bądź tchórzem!
Wzięłam kilka głębokich oddechów, po czym wyciągnęłam rękę, i zadzwoniłam. Po dwóch sygnałach odezwał się głos Liam'a.
- To ja Clarie. - Przedstawiłam się.
- O cześć! No proszę, wchodź!
Pchnęłam furtkę, i ruszyłam trawnikiem w stronę drzwi.
Po chwili wyszedł Liam, i przywitał mnie.
- Cześć, co cię do nas sprowadza ? - Spytał uprzejmie.
- Słuchaj przyszłam, żeby porozmawiać z Niall'em.
- Coś się stało ? Pokłóciliście się ?
Tylko spuściłam wzrok.
- Okey. - Powiedział chłopak. - Nieważne. Nie moja sprawa.
Przytuliłam się do niego.
- Opowiem ci później.
- Dobra, idź już, ale uważaj, bo on jest jakiś taki nie w sosie dzisiaj.

Chwilę później stałam pod drzwiami Niall'a. Czułam coraz większą pustkę w sercu. I strach. Paraliżujący strach. Przed odrzuceniem. Miałam wielką gulę w gardle. To nie było łatwe, tak jak myślałam.
Wzięłam głęboki oddech. Nagle drzwi się otworzyły, a ja zamarłam z podniesioną w powietrzu ręką by zapukać. Niall spojrzał na mnie, i podniósł brwi.
- Co ty tu robisz ? - Zapytał.
- A.. Bo ja właśnie... amm.
Opuściłam rękę.
- Przyszłam żeby... - Nie dokończyłam.
- Może wejdziesz do środka? - Pokazał ręką wnętrze pokoju.
- No dobrze.
Niall wszedł a mną, i usiadł na łóżku, pokazując wzrokiem miejsce obok siebie.
- Chciałam.. - Nagle poczułam przypływ pewności siebie. - Powiedzieć ci, że cię przepraszam. Za to co ci powiedziałam. Wiem, że tak naprawdę nie jesteś taki. Po prostu spanikowałam, nigdy nie byłam w takiej sytuacji, i .... Powiedz, że mi nie uwierzyłeś.
- No nie powiem, żeby to było miłe, ale .... wiedziałem że nie byłaś sobą, więc nie wziąłem tego do siebie.
- Dziękuję za zrozumienie. Naprawdę, jeszcze raz prze...
Nie skończyłam. Nie zdążyłam. Zamknął mi usta pocałunkiem. To było tak spontaniczne, że nawet nie zdążyłam się zdenerwować. To było takie.. przyjemne. Ale krótkie. Jego usta były lodowate, ale miękkie. 
Ten pocałunek był krótki, ale taki..  długi. Wiem jak to brzmi, ale właśnie tak się czułam.
Po jak dla mnie wieczności oderwaliśmy się od siebie.




***

Okey. Wiem, miała być dłuższa, ale jakoś wyszła taka. Mam nadzieję że się podoba. :)

niedziela, 5 maja 2013

25 - "Same Doubts"




Godzinę później kończyłam ubierać buty w korytarzu, gdy nagle przyszedł Niall z Harry'm.
- Zadzwoń do mnie później, ok? - Zapytał blondyn.
- Jasne. Dam znać jak poszła rozmowa. - Odpowiedziałam mu, po czym pocałowałam go w policzek,i mocno przytuliłam.
- Ej, Bon! Jestem zazdrosny! - Żachnął się Hazza, i udał obrażonego. Skrzyżował ręce na piersi, i patrzył na mnie oburzony.
- Spoko, już Was zostawiam samych. - Odparł Niall, po czym czmychnął po schodach na górę.
Zostałam sama z loczkiem.
- Bonnie? Mogę Cię o coś zapytać?
- Oczywiście, co cię gryzie? - Zapytałam, widząc zmieszanie na jego twarzy.
- Kontaktowałaś się od wczoraj ze Scott'em?
Kompletnie o nim zapomniałam! O kurczę. Pewnie się na mnie obraził, muszę do niego zadzwonić.
- Nie. Jakoś nie miałam do tego głowy. - Odpowiedziałam. - Chyba.. chyba muszę mu to wyjaśnić.
- Bonnie?
- Tak Harry?
- Chcę tylko, żebyś wiedziała, że zawsze możesz na mnie liczyć. Jak byś chciała, to zawsze możesz pogadać, okej?
- Jasne że okej. Wiem...- Przytuliłam się do niego. - ...że zawsze będziesz przy mnie.

 ***


Weszłam do naszego hotelowego pokoju.
- Clarie? Jesteś tu? - Zawołałam.
- Jestem, chyba nie wyparowałam, nie?
Siedziała w "kuchni". Oznaczało to krzesło przy mini lodówce.
- Gdzie byłaś całą noc? - Spytała smutno, i zarazem złośliwie.
- Zostałam u chłopaków. Przepraszam, że nie pobiegłam za tobą, ale Harry mnie zatrzymał.. no i wiesz.. jakoś tak wyszło.
Jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Widziałam tylko podkrążone oczy, i rozmazany tusz do rzęs.
- Nie ma sprawy. Słuchaj, chciałabym pogadać. - Nagle jej twarz wykrzywił grymas smutku. Zamknęła oczy, i po policzku popłynęła kryształowa łza. - O mnie i o Niall'u. To co się wczoraj stało to...
- Ja wiem - Przerwałam jej.
Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- On mi powiedział. - Mruknęłam. 
- Ahh... no to.. wszystko jasne.
Podeszłam do niej.
- Ale Clar, ja nie rozumiem. Przecież on ci się podoba. Czemu tak zareagowałaś? - Spojrzałam na nią z troską.
- Ja ... nie wiem..  spanikowałam... ja .. żałuję tego teraz..i.. on się już do mnie nie odezwie. Po tym...  po tym jak mu zrobiłam taką..awanturę... nie....nie będzie chciał mnie znać. - Chlipała.
- Co ty gadasz za bzdury! Pomyśl tylko. Skoro chciał cię pocałować, to chyba mu się podobasz nie? A jak ktoś się komuś podoba, to tak łatwo nie odpuszcza, prawda?
Kiwnęła głową.
- No chyba.. masz rację.. sama nie wiem.
- Ale ja wiem. - Powiedziałam zdecydowanym tonem. - Musisz iść z nim pogadać. I to koniecznie.



****
No i kolejna notka za nami. Mam nadzieję się się podobało ?

//Berry














niedziela, 10 marca 2013

24 - "Shelter"






Szłam w kierunku kuchni, ale zatrzymał mnie głos przyjaciela:
- Chciałem ją pocałować.
Zatrzymałam się.
- Co? - Powiedziałam, odwracając się do niego.
- To co słyszałaś. Chciałem ją pocałować, bo myślałem, że i ona tego chce. I gdy byliśmy już tak blisko, to.. ona mi powiedziała żebym przestał. Spytałem dlaczego. I wtedy ona zaczęła krzyczeć, że jestem flirciarzem, i że pewnie ze wszystkimi tak robię. Że ją czaruję, a potem na pewno zostawię.
- A ty co zrobiłeś? - Spytałam zaszokowana.
- A ja jej powiedziałem, że to nieprawda, i że myślałem że mnie lubi. Powiedziałem też, że jeżeli uważa mnie za takiego debila, to nie mamy o czym rozmawiać. I wtedy weszliście wy. - Wydusił to z siebie na jednym oddechu, i spuścił wzrok.
- BONNIE! - Oboje usłyszeliśmy krzyk Harry'ego z kuchni.
- Zaraz przyjdę! - Odkrzyknęłam, po czym zwróciłam się do Niall'a. - Słuchaj chłopaku, nie przejmuj się tym. Nie wiem czemu tak to ujęła, ale na pewno nie miała nic złego na myśli. .
Nie odpowiedział.
- Czy ktoś jeszcze to wie?
- No Harry. Wydusił to ze mnie wczoraj, jak zasnęłaś. Gadaliśmy chyba do drugiej w nocy.
- W takim razie chodź ze mną. Idę zjeść! - Dodałam widząc jego zdziwioną twarz.
Chwyciłam jego rękę. Weszliśmy do kuchni, i Hazza powiedział:
- No. Widać mam konkurencję. - Uśmiechnął się. Zawsze tak sobie żartowaliśmy.
Podeszłam do niego i dałam mu kuksańca z bok, biorąc do ręki tosta.
- Ogarnij się Styles. Gotowanie ci nie służy. - Po czym dałam mu buziaka w policzek. - Więc, ty wiesz o wszystkim.
- Znaczy o czym?
- No a o czym rozmawialiśmy wczoraj? - Wtrącił się Niall.
- Aaaa. No tak. I co? - Spytał loczek drapiąc się po głowie. - Zamierzasz coś z tym zrobić?
- A co ja mogę?
Usiadłam przy stole, i zaczęłam przysłuchiwać się tej rozmowie, jedząc jajecznicę.
- No nie wiem. - Powiedział Harry. - Może zawalczyć? Wyznać co czujesz?
- Tak, łatwo Ci mówić. Jakoś ty się ostatnio nie popisałeś umiejętnością wyznawania uczuć.
- Nie mam komu. - Styles wyglądał na zdenerwowanego.
- Wczoraj mówiłeś co innego.
- Niall, trzymaj język za zębami.
Wtedy poczułam na sobie spojrzenia całej dwójki.
- Tak. Niech nasz loczkowaty powie w kim się zakochał. - Wściekłam się. Nie wiem dlaczego, ale byłam wściekła.- No? Blondynka czy brunetka? Raczej blondynka, no bo w końcu ty lubisz takie puste plastiki. Pewnie do tego farbowana. Jasne to dodaje tylko sztuczności. Ale co tam? Tobie na tym pewnie nie zależy, nie? Przecież za tydzień i tak zerwiecie. No co tak patrzysz? Taki związek dłużej nie wytrzyma, i oboje to wiemy. Nie udawaj niewiniątka. Pewnie już z nią kręcisz. Mącisz jej w głowie! A potem po dwóch dniach powiesz, że masz inną na oku. Jak zawsze. Ją zostawisz ze złamanym sercem, a sam pójdziesz na balety. Bo ty nie wiesz jak to boli. Być odrzuconym przez kogoś kogo się kocha. Nie wiesz jak się człowiek wtedy czuje. Jak śmieć! Jak coś czym można się pobawić, a potem wyrzucić do kosza. - Mówiąc to coraz bardziej podnosiłam głos. - Nie wiesz jakie to uczucie!
- Wow. - Tylko tak skomentował to Niall. - Ktoś tu jest zazdrosny. - Powiedział cienkim głosikiem.
Spojrzałam na Harry'ego. Miał otwarte usta, ale nic nie mówił.
- To może ja was zostawię. Proszę porozmawiaj z nią. - Poprosił mnie Horan na ucho.
- Jasne.
Gdy blondyn już wyszedł, podeszłam do Hazzy.
- To prawda? - Zapytałam. - Masz kogoś?
- Nie. Niall tak tylko gada. Nie słuchaj go. - Był zawstydzony.
- Nie.. Ja, ja przepraszam. Poniosło mnie. Powiedz mi, nie chciałam na ciebie nakrzyczeć.
- Serio. Podoba mi się jedna dziewczyna, ale ona jest zajęta. Nie zechce mnie. - Powiedział.
Popatrzyłam mu w oczy. Nie wiem czemu, ale mi ulżyło. Łatwiej było mi przyjąć do wiadomości, że i tak z nią nie będzie. To było o wiele znośniejsze, niż możliwość, że będę się musiała z nim kimś dzielić. Mimo to, chciałam, żeby był szczęśliwy.
W gruncie rzeczy, to sama mogłabym być jego dziewczyną. Leżelibyśmy sobie, gadali, może całowali. Scott nie miał dla mnie czasu. Ciągle mu coś wypadało. A on był cały czas przy mnie. Zazdrościłam tej dziewczynie.  Strasznie jej zazdrościłam.





****
No i kolejna notka. Jest dużo odwiedzin, tylko komentarzy i opinii ciągle mało. Ale jakoś żyję. Wiem przynajmniej, że ktoś to czyta. Następny wpis powinien pojawić się przez moimi urodzinami czyli 24 marca. Postaram się wrócić do piątkowej rutyny, na ile będzie mi pozwalała na to szkoła. Wpis może być co drugi, trzeci piątek. Zobaczymy, jak to będzie.
Buziaki

//Berry



wtorek, 26 lutego 2013

23 - "One Way Or Another"



***BONNIE

Obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Przetarłam oczy ręką, i rozejrzałam się po pokoju, który na pewno nie był mój. Byłam przykryta jakimś brązowym kocem. Niedaleko mnie stał telewizor. Gdzieś w oddali musiała być kuchnia, bo słyszałam jak ktoś myje naczynia. Nagle mój wzrok padł na karteczkę leżącą na stoliku obok łóżka.

"Wyszedłem na małe zakupy - niedługo będę. Czuj się jak u siebie ;D
 -Hazza"


Więc wstałam, i ruszyłam w kierunku dźwięku. Po chwili dostrzegłam postać, stojącą przy kuchence.
- No. Wstała księżniczka, nareszcie. Jak się spało? - Zapytał Niall, który jakby odzyskał dobry humor.
- A wiesz, ze dobrze? - Szeroko się do niego uśmiechnęłam.
- Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki. - Postanowiłam zapytać o co im wczoraj chodziło. - Ej Niall... mogę mieć pytanko?
- Jasne. Pytaj o co chcesz. - Teraz to on wyszczerzył się do mnie.
- O co wam wczoraj poszło? Pokłóciliście się czy co? Znaczy ty i Clarie? - Wiedziałam, że nie powinnam zadawać tego pytania już gdy otworzyłam usta, żeby je wypowiedzieć. Jego twarz natychmiast stężała, i spojrzał na mnie, z ogromnym... bólem? Tak. W jego oczach właśnie tak to wyglądało.
- Jej zapytaj. Może ci wyjaśni. Ja.. sorry Bonnie, ale nie mam ochoty o tym teraz rozmawiać.
Wiedziałam, że jeżeli chcę dalej mieć w nim przyjaciela, to muszę skończyć ten temat.
- Okey.. nie ma sprawy. - Szybko zmieniłam temat. - Niall słonko, powiedz mi która jest godzina?
- W pół do dziesiątej.
- A kiedy Harry wyszedł?
- Jakieś pół godziny temu. Powinien zaraz tu być. - Spojrzał na zegarek. W jego oczach nadal dostrzegałam ból. Niepotrzebnie zaczynałam ten temat.
- Och to dobrze. Umieram z głodu!
W tym momencie usłyszałam trzask otwieranych drzwi frontowych, i po chwili w kuchni pojawił się Hazza obładowany siatkami. Nie wiem dlaczego, ale tak mnie ucieszył jego widok, że gdy tylko odłożył zakupy rzuciłam mu się na szyję.
- Harry! No jesteś nareszcie! - Przytuliłam go mocno, a on to odwzajemnił. Usłyszałam jego cichy śmiech dobiegający gdzieś z góry. No tak. Był ode mnie wyższy o głowę. Wtuliłam się w jego kurtkę, która tak cudownie pachniała, i poczułam jak moje stopy odrywają się od ziemi, gdy delikatnie mnie podniósł. Teraz nasze twarze były na tej samej wysokości. Nie wiem dlaczego, ale miałam straszną ochotę go pocałować. Zaraz zaraz... Bonnie! Opamiętaj się! Masz chłopaka!
- Cześć mała. - Rozbrajający uśmiech. Gdybym stała, na pewno kolana by się pode mną ugięły. Czułam, że się czerwienię, i spuściłam głowę. Harry postawił mnie. Zza pleców usłyszałam głośne:
- Uuuuuuuuuuu. - Cała sytuacja rozgrywała się na oczach Niall'a, który był widać zaskoczony. To musiało dziwnie wyglądać.
- Och zamknij się Horan, i jedz kanapkę. - Mruknął Harry, na co blondasek zaczął się śmiać.
- Może ja was lepiej zostawię. - Opowiedział, i poszedł do salonu, po czym usiadł na kanapie. Nie włączył telewizji. Po prostu siedział, i gapił się w przestrzeń.
- Nie. - Zaprzeczyłam, i odsunęłam się od Styles'a. - Ej zrobisz mi coś do jedzenia? Zjadłabym konia z kopytami.
- Jasne, poczekaj 10 minut - Powiedział loczek, i pocałował mnie w czoło. Nigdy nie zapomnę, dotyku tych malinowych miękkich ust. Mmmmmm.....Kurde kobieto! Opamiętaj się! Scott! Myśl o Scott'cie!

Usiadłam na kanapie obok Niall'a. Nic nie mówiłam - nie wiedziałam jak zacząć. Chciałam go jakoś pocieszyć, widziałam jak cierpiał. Tylko jak mogłam cokolwiek mu poradzić, jak nawet nie wiem o co im poszło?
- Niall... Proszę.. Nie bądź taki smutny.  - Odezwałam się po 10 minutach milczenia.
Nic nie odpowiedział.
- Proszę. Wydawało mi się, że się dobrze dogadujecie?
- Chyba "dogadywaliśmy" ... po tym co powiedziała, to wątpię, żebyśmy mogli to kontynuować
Więc siedzieliśmy. W ciszy. O moje uszy obijało się tylko oddalone gwizdanie Harry'ego smażącego jajecznicę. Nie czuliśmy się niezręcznie nic nie mówiąc. Było nam dobrze, tak jak było. Po prostu wiedzieliśmy, że obok jest ktoś. Ktoś godny zaufania. I może Horan'ek nie był mi w stanie jeszcze o tym powiedzieć, może jeszcze za wcześnie. Może rany jeszcze się nie zagoiły. Rozumiałam go. W ogóle z blondynkiem dogadywałam się zupełnie inaczej. Jego nie traktowałam jak chłopaka, tylko raczej jak brata. Był kimś kogo nigdy nie miałam. Znał moje sekrety. Tylko on z całej piątki wiedział dlaczego przyjechałam do UK. Nikt inny nie pytał. Zresztą... pewnie i tak bym nie powiedziała.
Wiedziałam, że pomaga mu moja obecność.Bo ja czułam to samo. Jak miałam zły humor, to zawsze szłam do niego. Sam widok tych niebieskich bystrych oczu mnie uspokajał. Czułam się bezpiecznie. Wiedziałam, ze mogę na niego zawsze liczyć. Dlatego było mi trak ciężko patrzeć na jego ból. Jezu, jego dziewczyna to będzie miała naprawdę szczęście. Dwa dni temu powiedział mi, że chyba czuje coś do Clarie. ze jest zupełnie inna jak wszystkie. Co ona mogła mu powiedzieć, że aż tak go to zraniło?
- Niall... posłuchaj. Nikt mi nie powiedział o co wam poszło, ale chcę żebyś wiedział jedno. Cokolwiek Ci powiedziała, to nie bierz tego do siebie. Ona... czasami mówi rzeczy których nie chce. I w ogóle o tym nie myśli.
- Naprawdę? - Zapytał Horan. Zobaczyłam iskierkę nadziei w jego oczach.
- Naprawdę. - Potwierdziłam, i pocałowałam go w policzek. - Nie martw się. Będzie okey, pogadam z nią.Dobra idę jeść. A ty się uśmiechnij słonko.
- Dziękuję Bonnie. Jesteś kochana. - Wstał i mocno mnie przytulił. - Naprawdę dziękuję.
- Nie masz za co głodomorku.



***
Helloł. Znowu kolejna notka, ostatnio przybyło odwiedzin, ale komentarzy ciągle bark.. ): Zlituje się ktoś? Buziaki

//Berry







poniedziałek, 11 lutego 2013

22 - "Back"






Myślałam, ze skoro poszli się zabawić to WSZYSCY. Jednak moje przypuszczenia znowu mnie zawiodły.
Weszłam do salonu, i zauważyłam Niall'a i Clarie siedzących na kanapie, i oglądających coś w TV. Oboje wyglądali na złych. Nie wiedziałam co się dzieje. Spojrzałam zaskoczona na Hazzę, ale ten też był zaskoczony ich minami.
- Ej. Wszystko w po...- Zaczęłam ale urwałam, ponieważ Clarie wstała, i szybkim krokiem wyszła z pokoju.
Poszłam za nią, i gdy znalazłyśmy się w korytarzu, postanowiłam znowu spróbować.
- Hej Clarie, co się stało? - Zapytałam.
- Później. - Szybko ucięła rozmowę, szybko spoglądając na coś, lub kogoś znajdującego się za mną. Odwróciłam się. Stał tam Harry. Cały czas miał zdziwioną minę.
- Niall nie pożegnasz się z koleżanką?- Krzyknął po chwili , patrząc jak Claire chwyta klamkę.
Ale blondyn tylko prychnął, i czmychnął po schodach na górę.
Spojrzałam zaskoczona na Styles'a. Ten pokręcił głową, i powiedział bezgłośne "Nie rozumiem".
Miałam już ruszyć za przyjaciółką, ale chłopak chwycił mnie za rękę.
- Bonnie, daj spokój. Niech ona ochłonie. Pewnie pokłócili się o jakąś pierdołę, jak zwykle. Jutro znowu się pogodzą.
- No... okey.. W sumie to mogę jeszcze jeszcze zostać, jeżeli to nie problem.
- Co ty gadasz?! Oczywiście zapraszam. Niestety będziemy tylko ty i ja, bo jak widać Horanek do nas nie zejdzie, a inni są w klubie, więc...
- Nie ma sprawy. I tak nie mam ochoty na nic wiesz... głośnego, i krzykliwego. Trochę spokoju dobrze nam zrobi. Bo wiesz, jak oni by tu byli... to byłoby chyba niemożliwe.
Harry przytaknął, i ruszyliśmy w stronę salonu.


***Z perspektywy Harry'ego

Patrzyłem na nią bezgłośnie. Była taka piękna, taka... taka... niesamowita - to chyba dobre określenie. Mógłbym tak siedzieć, i podziwiać ją godzinami. Pewnie nigdy by mi się to nie znudziło. Szkoda tylko, że miała chłopaka. Tak, wszystkie fajne są zawsze zajęte. Ale Bonnie nie była jak wszystkie. Była absolutnie wyjątkowa. Ten sposób w jaki się poruszała, jak przerzucała włosami, jak patrzyła na mnie.
Oglądaliśmy "Pamiętnik". Leciał właśnie. Gdy doszło do finałowej sceny, zauważyłem łzy w kącikach jej oczu, które po chwili popłynęły po zaróżowionych policzkach. Mimowolnie przyciągnąłem ją do siebie, i otarłem łzy. Ona wtuliła się we mnie, kątem oka patrząc na ekran.
- To takie.... smutne, a zarazem... piękne. - Wyjąkała.
Wyobrażałem sobie, że jakimś cudem zrywa ze Scott'em, i jest ze mną. Że przytulam swoją dziewczynę, a nie przyjaciółkę. To było raczej niemożliwe w tym przypadku - ale nikt nie zabrania marzyć.
- Tak. Też lubię ten film. - Powiedziałem. Wiem, genialne.
Film się skończył, i siedzieliśmy w tej pozycji jeszcze jakiś czas. Po około dwudziestu minutach zorientowałem się, że Bonnie śpi. Ostrożnie, by jej nie obudzić, położyłem ją na kanapie, i przykryłem jakimś kocem, który był w pobliżu.
Popatrzyłem tak na nią chwilę, po czym zdecydowałem się iść do kuchni po coś do picia. Wtedy usłyszałem wibracje, wydobywające się z torebki mojej przyjaciółki. Zastanowiłem się, czy wypada spojrzeć kto dzwoni. W końcu chwyciłem torebkę i wyjąłem białego iPhone'a Bonnie. Ze zdjęcia spoglądał na mnie uśmiechnięty Scott. Szybko nacisnąłem "Odrzuć". Zauważyłem również 5 smsów. Niestety telefon był  zabezpieczony kodem, którego nie znałem. Jeden z nich zaczynał się Bonnie! Gdzie jesteś? Czekam już 10 minut? Czemu nie... reszty nie dane mi było zobaczyć. A spierdzielaj debilu! Ona czekała na ciebie godzinę!, pomyślałem. Po czym schowałem urządzenie tam gdzie było, i zgasiłem światło.




****
Wiem... zawaliłam, długo nic nie dodawałam. Mam nadzieję, że ten rozdział przejdzie (:

//Berry